Moja pierwsza talia kart

5108466530_74c16a145a_bPamiętam moją pierwszą styczność z grami karcianymi. Miałem osiem lat, kiedy mój tata kupił talię kart, którą do dzisiaj trzymam w pamiątkowym pudełku. Rzecz jasna, nie jest już kompletna i dziś nie służy do rozgrywek, ale lubię czasem otworzyć owe pudełko, pooglądać stare, pogięte i poniszczone karty i powspominać dzieciństwo.

Tamtego dnia mój tata wrócił z pracy i wesoło oznajmił, że ma dla mnie niespodziankę. Przyznam szczerze, że podziewałem się całego listka moich ulubionych gum do żucia, które były wówczas rarytasem. Albo najnowszego numeru pisma dla dzieci, na które czekałem cały tydzień. Ale tata wyciągnął z torby talię kart- świeżutką, jeszcze zapakowaną. Dotychczas karty kojarzyły mi się wyłącznie z magicznymi sztuczkami. Wiedziałem, że istnieje coś takiego jak brydż, czy pokęr, ale były to dla mnie odległe tematy, znane raczej z filmu, niż rzeczywistości. Ten wieczór spędziłem z rodzicem grając w najprostszą grę, którą dzieci łapią w lot, czyli “świnkę”.

Z początku moja mama nie była zadowolona z pokazania mi takiej formy spędzania czasu. Tata prezentował mi kolejne gry, a mama wyrażała swoje niezadowolenie. Ot, dla zasady. Blackjack jednak zmienił jej podejście do gier karcianych, kiedy to okazało się, że dzięki temu uczę się rachować, a także ćwiczę koncentrację. Kolejne tygodnie przynosiły następne gry- wystarczająco proste, abym po kilku próbach mógł prowadzić rozgrywki bez niczyjej pomocy. Z dnia na dzień stawałem się coraz lepszym przeciwnikiem i po jakimś czasie to ja byłem przewodnikiem po świecie kart dla innych, tłumacząc karciane zasady. Blackjack był jedną z kilku gier, które zrobiły karierę w mojej klasie. Odtąd ja i moi koledzy zamiast posłusznie jeść obiady podczas długiej przerwy, siadaliśmy w kącie korytarza i graliśmy w „oczko”. Czasem także makao, a w wojnę wyłącznie po lekcjach, bo trwała po prostu zbyt długo. Do dziś pamiętam nasze mamy szukające nas po całym osiedlu, kiedy to spóźnialiśmy się dwie godziny do domu.

Jak widać, gry karciane wcale nie muszą wiązać się z hazardem. To świetna rozrywka towarzyska, a cel każdej z gier zależy od ogólnie przyjętych zasad. Blackjack uczy liczenia, Makao (lub bardziej jego rozbudowana wersja, czyli Uno) zapamiętywania itd. Nawet uczenie się przeróżnych trików i podstępów ćwiczy niezwykle szare komórki. Wszelkiego rodzaju systemy stosowane podczas rozgrywek to nie oszustwo, a wykorzystanie całego potencjału umysłowego gracza. Warto wziąć to pod uwagę, kiedy zamierzamy grać na pieniądze…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *